Skip to content Skip to footer

Ładowanie elektryków zimą – jak pogoda wpływa na czas ładowania i zasięg?

Zaczął się sezon, w którym skrobanie szyb staje się narodowym sportem. Zima to pora roku, która nie oszczędza nikogo – kierowców spalinowych, pieszych ani właścicieli aut elektrycznych. Wokół ładowania elektryków zimą narosła taka góra mitów, że spokojnie mogłaby robić za stok narciarski. Fizyki nie da się oszukać. Niska temperatura to wróg chemii, na której opierają się baterie litowo-jonowe. I tak, zimą będzie inaczej. Zasięg spadnie. Ładowanie będzie trwało dłużej. Ale diabeł nie jest taki straszny, jak go malują.

Najważniejsze informacje z artykułu:

  • Ładowanie elektryków zimą trwa dłużej, bo bateria musi się najpierw ogrzać, zanim przyjmie pełną moc.
  • Zasięg elektryka zimą spada średnio o 15-30%, głównie przez większe zużycie energii na ogrzewanie i niższą efektywność ogniw.
  • Aby uniknąć problemów, warto ładować auto od razu po jeździe, korzystać z podgrzewania baterii i planować trasę z zapasem energii.

Dlaczego mróz nie sprzyja ładowaniu elektryków?

Nie ma się co czarować – ładowanie elektryków zimą to zupełnie inna historia niż w ciepły, letni dzień. Baterie litowo-jonowe, które są sercem każdego elektryka, nie przepadają za niskimi temperaturami. W chłodzie jony litu poruszają się wolniej, a opór wewnętrzny rośnie. Człowiek również, zanim się „rozrusza”, potrzebuje chwili na złapanie rytmu. Samochód też musi się „rozgrzać”. W efekcie, zanim bateria zacznie ładować się pełną mocą, auto często zużywa część energii na jej ogrzanie.

Nowoczesne auta elektryczne wyposażone są w “opiekunów” – systemy zarządzania baterią (BMS). Kontrolują one temperaturę, regulują prąd ładowania i pilnują, by nic złego się nie wydarzyło. To dobra wiadomość dla żywotności akumulatora, choć może oznaczać, że ładowanie zajmie trochę więcej czasu. 

Dopóki bateria nie osiągnie bezpiecznej temperatury, BMS nie pozwoli na przyjęcie pełnej mocy. Auto dosłownie najpierw się ogrzewa, a dopiero potem ładuje. W efekcie sesja ładowania samochodu elektrycznego zimą, która latem zajęłaby 25 minut, może się spokojnie wydłużyć do 40, 50, a w skrajnych przypadkach nawet ponad godzinę.

Zasięg elektryka zimą – dlaczego spada i jak to ogarnąć?

Każdy użytkownik auta elektrycznego szybko zauważa, że gdy temperatura spada, zasięg elektryka zimą też maleje. Dzieje się tak, ponieważ prąd z baterii trafia nie tylko do silnika, ale również do ogrzewania kabiny, foteli, kierownicy i szyb. Innymi słowy – część energii idzie na komfort. Do tego dochodzi chłodniejsza, gęstsza masa powietrza, która zwiększa opory toczenia.

Jeśli ktoś Ci mówi, że nie widzi różnicy, to prawdopodobnie jeździ tylko po bułki i ładuje auto co noc w ciepłym garażu. W realnych, zimowych warunkach, spadek zasięgu o 15% do 30% to norma.

Ale nie oznacza to, że elektrykiem nie da się podróżować zimą. Wystarczy trochę planowania i znajomości swojego auta. Dobrym nawykiem jest ładowanie do pełna przed dłuższą trasą i planowanie postojów przy ładowarkach – nawet jeśli teoretycznie „starczyłoby do celu”. Lepiej mieć zapas i spokojną głowę.

Przeczytaj również: Ile wytrzymuje bateria w samochodzie elektrycznym?

Jak ułatwić sobie ładowanie elektryka zimą? Praktyczne wskazówki

Zima nie musi być wrogiem elektromobilności. Kilka prostych nawyków sprawi, że ładowanie będzie wygodne i bezstresowe.

  1. Ładuj auto od razu po jeździe. Ciepła bateria ładuje się szybciej i efektywniej. Odczekanie kilku godzin sprawia, że akumulator stygnie, a proces ładowania się wydłuża.
  2. Korzystaj z funkcji ogrzewania baterii – większość nowszych modeli ma ją w standardzie. Dzięki temu ładowanie w mroźny poranek nie potrwa wieczności.
  3. Nie oszczędzaj na komforcie, ale używaj go z głową – zamiast włączać maksymalne ogrzewanie, korzystaj z podgrzewanych siedzeń i kierownicy. Zużywają mniej energii, a dają podobny efekt.
  4. Planuj trasę z marginesem. Zimą lepiej mieć zapas 20-30% baterii niż stresować się, że stacja będzie zajęta albo ładowanie potrwa dłużej.

Jeśli masz możliwość parkowania pod dachem – korzystaj z niej. Nawet kilka stopni różnicy między garażem a mrozem na zewnątrz potrafi skrócić czas ładowania o kilkanaście minut.

Podsumowanie

Zima potrafi dać w kość, ale dla elektromobilności to nie powód do obaw. Ładowanie elektryków zimą działa – trzeba tylko wiedzieć, jak z niego korzystać. Zasięg elektryka zimą faktycznie spada, ale z dobrym planem, odpowiednim ładowaniem i przygotowaną infrastrukturą, auto elektryczne wciąż pozostaje praktycznym środkiem transportu.

Ładowanie elektryków zimą trwa dłużej, ponieważ bateria musi się najpierw ogrzać, zanim przyjmie pełną moc.

Zasięg elektryka zimą spada średnio o 15-30%, głównie z powodu większego zużycia energii na ogrzewanie i niższej efektywności ogniw.

Zaleca się ładowanie auta od razu po jeździe, korzystanie z funkcji ogrzewania baterii oraz planowanie trasy z zapasem energii.

Należy ładować auto od razu po jeździe, korzystać z podgrzewanych siedzeń i kierownicy oraz planować trasę z marginesem 20-30% baterii.

Przejdźmy do konkretów

Wyślij wiadomość lub zadzwoń

    Nasze realizacje

    Chcesz najpierw wiedzieć, jak sprawdzamy się w działaniu? Przeczytaj, co mówią o nas nasi klienci.

    Subscribe for the updates!

    [mc4wp_form id="461" element_id="style-11"]