Skip to content Skip to footer

Przyszłość szybkiego ładowania – ładowarki ultra high power >300 kW i co to oznacza dla infrastruktury

Przez ostatnie lata szybkie stacje ładowania o mocy 150 kW wydawały się złotym środkiem. Pozwalały naładować większość popularnych aut od 20% do 80% w około 30-40 minut. To akceptowalny czas na postój w trasie. Tyle że technologia akumulatorów nie stała w miejscu. Jeśli masz auto, które jest “głodne” mocy i może przyjąć 250 kW, a podłączysz je do ładowarki 150 kW, to… marnujesz potencjał. Na horyzoncie pojawiły się ładowarki ultra high power, czyli stacje o mocy powyżej 300 kW, które potrafią naładować samochód szybciej, niż zdążysz zamówić lunch.

Najważniejsze informacje z artykułu

  • Ładowarki ultra high power (300-400 kW) stają się nowym standardem, ponieważ moc 150 kW jest już niewystarczająca dla nowoczesnych aut.
  • Wdrożenie tak dużej mocy to gigantyczne wyzwanie dla infrastruktury energetycznej, wymagające często budowy stacji transformatorowych (SN) oraz stosowania magazynów energii do zarządzania szczytowym obciążeniem.
  • Rozwój mocy UHP jest kluczowy nie tylko dla aut osobowych, ale przede wszystkim dla elektryfikacji transportu ciężkiego.

“Ultra High Power” – co to właściwie jest?

Gdy mówimy o ładowarkach 300 kW, 350 kW czy 400 kW, wchodzimy na zupełnie inny poziom. To już nie jest ewolucja, to przeskok. Co te liczby oznaczają w praktyce? Oznaczają możliwość dodania 100 km zasięgu w czasie poniżej 5 minut. To wartość, która sprawia, że postój na ładowanie zaczyna przypominać wizytę na stacji benzynowej.

Oczywiście, to nie jest takie proste, że “wstawimy mocniejszy słupek”. Przesyłanie tak gigantycznej mocy prądem stałym (DC) generuje potworne ilości ciepła. Przy standardowych przewodach system musiałby szybko ograniczać parametry, żeby nie przegrzać układu.

Dlatego ładowarki Ultra High Power (UHP) to zupełnie inna bestia. Choć na rynku znajdziemy stacje 400 kW oparte na pasywnych przewodach, to przy mocach 300 kW i wyższych coraz częściej standardem (lub opcją) są kable chłodzone cieczą. To dzięki nim możliwe jest utrzymanie maksymalnej mocy ładowania przez znacznie dłuższy czas. Urządzenia te są nieco bardziej skomplikowane i wymagają lepszej opieki eksploatacyjnej. Ale to jedyna droga, by bezpiecznie i stabilnie dostarczyć taką moc do pojazdu.

Co więcej, te moce są absolutnie niezbędne, jeśli myślimy poważnie o elektryfikacji transportu ciężkiego. Baterie w elektrycznych ciężarówkach czy autobusach są tak ogromne, że ładowanie ich mocą 150 kW trwałoby pół dnia. Dopiero moce rzędu 300 kW i wyższe sprawiają, że e-transport w ogóle ma biznesowy sens.

Infrastruktura pod presją – co trzeba zmienić, aby oferować ultraszybkie ładowanie?

W skrócie: jeśli chcesz oferować moc 300-400 kW, musisz mieć porządne przyłącze i stabilną sieć. Często oznacza to konieczność budowy nowego transformatora, modernizacji przyłącza lub instalacji lokalnych magazynów energii.

Żeby uzmysłowić sobie skalę: jedna stacja szybkiego ładowania o mocy 350 kW potrzebuje w danym momencie tyle prądu, co małe osiedle domków jednorodzinnych albo spory obiekt przemysłowy. A teraz wyobraźmy sobie hub ładowania przy autostradzie, na którym chcemy postawić cztery takie stanowiska. Nagle mówimy o zapotrzebowaniu na moc rzędu 1.4 Megawata (MW). Jakie zatem są rozwiązania tego problemu?

Magazyny energii

W wielu krajach operatorzy stosują magazyny energii, które przejmują szczytowe obciążenia i odciążają sieć. Dodatkowo, przy takich mocach niezbędne jest chłodzenie przewodów i złączy – inaczej temperatura przewodów wzrosłaby do niebezpiecznych wartości w kilka sekund. W efekcie każda stacja o dużej mocy to bardziej miniaturowa elektrownia niż zwykła „ładowarka”.

Zarządzanie mocą

Kiedy kilka samochodów ładuje się jednocześnie, trzeba inteligentnie rozdzielać energię. Dlatego operatorzy inwestują w systemy, które dynamicznie sterują mocą każdego stanowiska. Dzięki temu stacja działa efektywnie i bez przeciążeń. Więcej o tym, możesz dowiedzieć się z naszego artykułu o Smart Grid.

Lokalizacja stacji ultra-high power 

Inwestycja w technologię Ultra High Power ma sens tylko tam, gdzie liczy się rotacja i czas. To rozwiązania dla:

  • lokalizacji tranzytowych (MOP-y przy autostradach, główne drogi krajowe).
  • hubów logistycznych i baz transportowych (z myślą o MCS).
  • obiektów komercyjnych premium (np. galerie handlowe, biurowce), które chcą przyciągnąć właścicieli najnowszych aut.

A co z ciężarówkami? Na horyzoncie widać Megawaty

Na koniec artykułu ciekawostka. Jeśli myślicie, że 400 kW to szczyt możliwości, to nic bardziej mylnego. Dla samochodów osobowych to aż nadto. Ale dla logistyki to wciąż za mało. Dlatego na horyzoncie jest już nowy standard: MCS, czyli Megawatt Charging System. Mówimy tu o ładowaniu z mocą przekraczającą 1000 kW (1 MW), a docelowo nawet 3-4 MW. Na jedno stanowisko!

Ładowarki ultra high power to stacje o mocy powyżej 300 kW, które potrafią naładować samochód szybciej, niż zdążysz zamówić lunch.

Aby oferować moc 300-400 kW, konieczne jest posiadanie porządnego przyłącza i stabilnej sieci, co często oznacza budowę nowego transformatora lub instalację lokalnych magazynów energii.

Nowoczesne samochody elektryczne mogą przyjąć wyższe moce, a ładowanie ich mocą 150 kW marnuje potencjał, co sprawia, że ładowarki UHP są bardziej efektywne.

Na horyzoncie pojawia się nowy standard MCS, czyli Megawatt Charging System, który umożliwia ładowanie z mocą przekraczającą 1000 kW, a docelowo nawet 3-4 MW.

Przejdźmy do konkretów

Wyślij wiadomość lub zadzwoń

    Nasze realizacje

    Chcesz najpierw wiedzieć, jak sprawdzamy się w działaniu? Przeczytaj, co mówią o nas nasi klienci.

    Subscribe for the updates!

    [mc4wp_form id="461" element_id="style-11"]